Kiedy w 2005 roku w lipcu kupiłem swoją wymarzoną Hondę Civic Type R (EP3) nie sądziłem że da mi ona aż tyle frajdy z jazdy. Późniejsze modyfikacje mojego CTRa + jazda po torze, spowodowały że wpadłem w ręce diabła urzędującego w Zielonym Piekle już na zawsze.


Ale do rzeczy. Po dotarciu silnika i lekkim oswojeniu się z autem, we wrześniu pojechałem do Niemiec, odwiedzić rodzinę w okolicy Dortmundu. Miałem też w planach udać się na wystawę IAA do Frankfurtu. Po przyjeździe na miejsce pojechałem wraz z kuzynem na mały zlot Hond w okolicy a dokładniej pod granicę Holenderską do dealera Hondy w Kevelaer. Była niedziela, piękna pogoda, pojawiło się  sporo aut z całej okolicy landu Nadrenii Północnej Westfalii.

Pokręciliśmy się trochę po parkingu, pooglądaliśmy samochody i na jednym z nich zauważyłem na klapie naklejkę toru Nurburgring. Kojarzyłem u Niemców tylko naklejki wyspy Sylt które widywało się jeżdżąc autostradami. Kuzyn powiedział, że ten Ring to w sumie nie jest daleko, „tylko” 200 km. Od słowa do słowa i padła decyzja że jedziemy. Wklepałem trasę do Auto Mapy na palmtopa MIO P360  /przypominam jest 2005 rok – 13 lat temu 🙂 / i już po 2 godzinach byliśmy na miejscu. 

Była niedziela, więc tor był otwarty do 18. To co zobaczyłem na parkingu troszkę mnie zaskoczyło. Spodziewałem się oczywiście aut sportowych ale nie aż tyle. Najwięcej wtedy było Szwedów. Nie wiem, czy to był już ich spot Gran Turismo Nurburgring,  który organizują do dzisiaj, ale samochodów super sportowych od nich było mnóstwo na parkingu. Corvetty, Porsche, Maserati itd. Szukałem jakiegoś NSXa ale była tylko jedna S2000 z De. 

Przypomnę, że wtedy Nurburgring kojarzyłem jedynie z wyścigów Formuły 1 oglądanych na RTLu  i trochę z wyścigów DTM z lat 90 tych. Nawet nie wiedziałem, że Formuła jeździła na torze Grand Prix a ja przyjechałem na inną część toru – Nordschleife. Nieświadomy w co się pakuję poszliśmy kupić bilet, bo okazało się, że mogę wjechać na tor i zrobić rundę, czego też nie wiedziałem.

Bilet kosztował 16 Euro czyli był 2 razy tańszy niż obecnie. Był papierowy i wkładało się go do czytnika tak jak na parkingach przy centrach handlowych. Kuzyn wiedział też tylko tyle, że okrążenie jest dość długie i trwa ok 10 minut.  Nie pamiętam czy ja czy on spojrzał na zegarek po minięciu bramek no i jazda…. 

Pamiętam mało, jechałem chyba spokojnie. Auto było nowe, miało 2 miesiące i jazda podejrzewam była dość asekuracyjna. Było pełne spięcie, adrenalina na max u mnie i u pasażera 🙂 Na Dottinger Hohe spojrzeliśmy na zegarek wyszło grubo ponad 11 minut i mimo pięknej ciepłej jak na wrzesień pogody szyby zaparowały nam na maxa 😀 To chyba od tej adrenaliny. Włączyłem klimę i zjechaliśmy z toru. Potem już nie pamiętam czy jeszcze się zatrzymaliśmy oglądać samochody na torze czy pojechaliśmy prosto do domu. Zmierzony czas też był  nieprawidłowy bo nie był mierzony BTG od mostu do bramki, tylko zaraz po minięciu szlabanu aż prawie do końca prostej przy parkingu. Tylko kto to wtedy miał wiedzieć.


Najbardziej zapamiętałem jeden fakt, że te ok 10 minut trwało dla mnie jak 1 minuta. Nie odczułem długości toru, chyba z wrażenia i spięcia jakie towarzyszyło mi przez cały przejazd . Nie pamiętam też, żebym odczuwał kompresje i stany nieważkości które w późniejszych latach czułem aż nadto. Może jechałem za wolno. 
Dziś aż nie wierzę, że bez zupełnej znajomości toru dojechałem cało.

Jest jedno zdjęcie z tamtego przejazdu. Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie nie było tylu fotografów robiących zdjęcia wzdłuż toru. Mieliśmy szczęście, że była to niedziela a tym samym większy ruch na torze, no i któryś fotograf zrobił nam fotkę. Pięknie widać nawigacje MIO na ssaku na przedniej szybie 🙂 i pracę seryjnego zawieszenia CTRa i seryjne opony Brigestone RE040.

O samochodzie, jego komponentach seryjnych i tuningowych w kontekście jazdy na Nurburgringu w jednym z kolejnych wpisów.

 

We wtorek będąc cały czas pod wrażeniem niedzielnej jazdy pojechałem na 61 IAA do Frankfurtu, gdzie obadałem osobiście, wchodzącego właśnie na rynek i mającego tam swoją premierę Civica 8 generacji – UFO 🙂 

Dwa dni temu 18 września, minęło już 13 lat od mojego pierwszego razu na torze Nurburgring. W kolejnym sezonie – 2006, oczywiście odwiedziłem tor ponownie, ale tym razem już byłem po ostrym treningu zimowo – wiosennym na Play Station 2  i grze Gran Turismo 4 z kierą Logitecha – zestaw minimum do nauczenia się kolejności zakrętów . Nie były to jedyne inwestycje w Ring. Kolejną był zakup domeny  „www.nurburgring.pl” w 2006 roku , coś mi wtedy mówiło, że może się przydać…..